Maszyna do pisania "SS"

Na pozór - zwykła maszyna do pisania

Spójrzmy jednak uważnie na klawisz z cyfrą "5"

W innych egzemplarzach był to klawisz z cyfrą "3"

A tak usuwano runiczny znak błyskawic z klawiatury

Walizka biurowa

i frontowa

Ciężko testować taką maszynę wpisując typowe
"Quick brown fox is jumping over the lazy dog"...

Często dostaję w mailach pytania o maszyny do pisania z czcionką ze znakiem "SS".
Krótko podsumowując dostępne informacje - były one produkowane (jak łatwo się domyśleć) w Niemczech. Pierwsze egzemplarze powstały prawdopodobnie w 1933 roku (sama instytucja Sztafet Ochronnych - Schutzstaffeln istniała od 1923 roku z krótką przerwą po nieudanym puczu monachijskim w 1923).
Niestety, nie udało mi się dotrzeć do żadnych źródeł, które opisywałyby historię produkcji maszyn, w których jeden z klawiszy odbijał napisane runiczną czcionką błyskawic litery "SS". Widziałem takie maszyny wykonane przez dwóch producentów - Olympię (AEG) oraz Gundkę.
Niewątpliwie, nie istniał jeden standard umieszczania znaku "SS" - Olympia umieszczała go zarówno na jednym klawiszu z cyfrą "3" jak i cyfrą "5". Maszyny Olympii były produkowane w wojskowym "szarym" kolorze w wersji biurowej (w przenośnej walizce) jak i frontowej w niemalże pancernym drewnianym kufrze.
Trybunał Norymberski uznał SS za organizację zbrodniczą, zaś prawo niemieckie karało za przechowywanie różnych faszystowskich dewocjonaliów i z tego powodu maszyny w wersji "SS" były po wojnie przerabiane na standardowe. Obecnie w Niemczech są tak rzadkie, że Sheryl Oring budując swoją słynną instalację "Writers Block" musiała ściągać potrzebną maszynę z Pragi.
Również w Polsce i innych krajach masowo pozbawiano maszyn jakichkolwiek oznak przynależności do złowrogiego "czarnego zakonu".
Howard W Campbell jr, bohater "Matki Nocy" Kurta Vonneguta spisuje swoje wspomnienia w izraelskim więzieniu stukając w dostarczoną mu przez władze aresztu maszynę, w której klawiaturze można znależć dwa wspomniane znaki. Czy było to możliwe, czy to tylko kolejny fantastyczny pomysł autora "Rzeźni numer 5"?

Z uwagi na swoją rzadkość i ciężar historyczny maszyny z czcionką "SS" uzyskują stosunkowo wysokie ceny - w Polsce spotkałem na Allegro oferty 1300 - 1500 PLN, słyszałem o zakupie kolekcjonerskim w Poznaniu za 2200 PLN; za granicą spotyka się ceny rzędu 500 - 1000 Euro, a nawet słyszałem o zakupie w USA takiej maszyny za $5000. Z tego powodu pojawiło się zjawisko fałszowania maszyn SS - standardowe maszyny z lat 30-tych i 40-tych są przerabiane na maszyny "SS" poprzez wymianę czcionki i klawisza oraz przemalowanie obudowy. Najbardziej fachowi fałszerze malują nawet fałszywe numery inwentarzowe oraz nazwy i numery jednostek, kórych własność maszyna rzekomo stanowiła. Opowiadano mi nawet historię o przestrzeliwaniu maszyny, aby zwiększyć jej "historyczność".

Źródła zdjęć: www.snyderstreasures.com, www.thirdreich.ca oraz www.allegro.pl