Tramwaj w całej okazałości |
Jak ja dobrze pasuję do tej ulicy... |
Zaraz...a przyczepka gdzie??? |
Ostatni przystanek - zmiana kierunku jazdy |
Władcy Imperium Osmańskiego z jednej strony nie mogli sobie
pozwolić ma utratę zysków wynikających z handlu z bogatymi krajami
Europy, z drugiej strony - nie chcieli, aby nieuchronnie
pojawiający się z rozwojem handlu niewierni mieszkali i
przebywali wśród ich poddanych. Zapewne dlatego cudzoziemcy -
którzy stanowili przez wieki znaczny odsetek mieszkańców Stambułu (do 1923 roku miasta
stołecznego) skupili się w jednej części miasta - Beyoglu
powstałej z dwóch miast o starożytnym rodowodzie - Pery i Galaty.
Sami przybysze również chyba czuli się pewniej i bezpieczniej w swoim towarzystwie,
niż nie zawsze przez nich rozumianych Tubylców. Ostatnia aktualizacja: 18.05.2003
W XIX wieku położona po przeciwnej stronie Złotego Roku niż Stare Miasto
zeuropeizowana dzielnica nabrała już zupełnie kosmopolitycznego charakteru.
Mieszkający w niej urzędnicy europejskich kompanii i rządów oczekiwali standardu życia
nie gorszego, niż ten, do którego przywykli w Wiedniu, Paryżu, Hamburgu czy Londynie.
I dlatego oprócz wodociągu, kanalizacji czy telefonów pojawiły się w niej tak nowoczesne
urządzenia jak metro i tramwaj.
Zarówno "sieć" metra jak i tramwaju nie robi wielkiego wrażenia swoją wielkością - metro
ma 2 stacje
i zostało zbudowane przez francuskich inżynierów w 1875 roku na wzór metra paryskiego.
Obecnie kursują w nim takie same jak w Paryżu wagony na gumowych oponach, ale podobno
jeszcze w latach 70 kursował tam historyczny tabor wykonany z ciemnego drewna,
z pięknymi żyrandolami i ugrzecznionymi napisami.
Od górnej stacji metra (Tünel) do placu Taksim prowadzi linia tramwajowa,
zbudowana na początku XX wieku. Linia w całości biegnie ulicą Istiklal Cadessi
(Aleja Niepodległości) - z uwagi na swój charakter zwanej w XIX wieku
Grande Rue de Pera. Oprócz wielu eleganckich restauracji i sklepów znajdowały się
na niej m.in. (w kolejności od Pl. Taksim): Szpital Francuski,
Liceum Cesarskie (najbardziej prestiżowe w kraju), Konsulat Brytyjski,
Konsulat Amerykański, Kościół Grecko Katolicki, Kościół Katolicki,
Ambasada Francji, Holenderski Konsulat Generalny, Kaplica Holenderska (Protestancka),
Ambasada Hiszpańska (i kaplica), Ambasada Wenecji, Kościół Najświętszej Marii,
Ambasada Rosyjska, Ambasada Stanów Zjednoczonych Ameryki, Hotel Pera Palas Oteli
(założony przez Nagelmackersa - twórcy słynnego Orient Expressu łączącego Stambuł z Paryżem)
i Konsulat Szwecji.
Cała linia liczy około 3 kilometrów (nie mam dokładnych danych).
Od strony placu Taksim linia tramwajowa kończy się pętlą okalającą
Pomnik ku czci Republiki i Niepodległości,
z drugiej strony (Tünel) pociąg jest odwracany na mijance złożonej
z dwóch zwrotnic i kilkunastu metrów toru.
Pantograf w trakcie zmiany kierunku jazdy jest odwracany ręcznie.
W połowie trasy znajduje się mijanka, na trasie są dwa
pociągi złożone z wagonu silnikowego i doczepnego.
Wagony na tor 1000 mm zostały wykonane w Saksonii.
Oglądając zdjęcia zwróćcie uwagę, że te, wyprodukowane na początku XX wieku w Saksonii
wagony tramwajowe są podobne np. do wrocławskich wagonów
serii L-H (Linke - Hoffman). Jak ktoś chce porównać - wrocławskie zabytki można
zobaczyć na stronie "Muzeum na szynach"
Linia tramwajowa popadła w zapomnienie w latach LX i została odrestaurowana w latach LXL.
Warto podkreślić, że linia tramwajowa nie służy wyłącznie turystom - dzięki
takim samym cenom za przejazd jak w innych środkach komunikacji miejskiej chętnie korzystają
z niej stambulczycy, zwłaszcza, że Aleja Niepodległości jest oficjalnie deptakiem
(w Turcji nie oznacza to jednak pełnego zakazu ruchu samochodowego; podobnie jak np.
na Piotrkowskiej w Łodzi...).
Wydaje mi się, że rozwiązanie "Stambulskie" jest bardzo korzystne i powinno
zainteresować osoby interesujące się rekonstrukcją zabytków komunikacyjnych
w Polsce. Korzystanie z zabytku przez mieszkańców miasta dostarcza stałych
dochodów - mniej zależnych od natężenia ruchu turystycznego (a zarówno restauracja jak i
późniejsze utrzymanie takiego obiektu jest bardzo drogie)
z drugiej strony mieszkańcy znacznie przychylniejszym okiem będą patrzeć na
wydawanie pieniędzy publicznych na coś, co służy również im, a nie tylko przyjezdnym turystom.
Sami turyści natomiast pojawiają się w miejscu pełnym znanych zabytków, podczas gdy
do odległych od centrów miast zabytkowych zajezdni dotrą jedynie hobbiści,
którzy stanowią wśród turystów zdecydowaną mniejszość. Możliwość zobaczenia (nawet
z zewnątrz) hotelu w którym Agata Christie próbowała popełnić samobójstwo,
czy miejsca w którym Atatürk planował bitwę na półwyspie Gallipoli
będzie zawsze większym magnesem dla typowego wycieczkowicza, niż
XIX wieczna zajezdnia tramwajowa.
I tak wyobraziłem sobie stary tramwaj - nie krzyżujący się z żadnymi
innymi liniami, nie przemykający się między nowoczesnymi "Cebulami" tylko jadący
swoim majestatycznym 20 km/godz np. w Gdańsku - od Arsenału, ulicą Długą na same nabrzeże.
Albo we Wrocławiu - z Placu Dominikańskiego, przez Wita Stwosza na Rynek,
a potem Placem Solnym i Ruską. Albo W Krakowie - spod Bramy Floriańskiej przez Rynek do stóp
Wawelu (czyli prawie dawną trasą A-B) Albo...
A zresztą sami lepiej znacie swoje miasta.
Małe uzupełnienie dla osób interesujących się komunikacją szynową - w starej części
Stambułu kursuje nowoczesny szybki tramwaj złożony ze wspaniałych, klimatyzowanych
wagonów szwajcarskiej produkcji. Ale to już zupełnie inna historia.
Zdjęcia wykonaliśmy we wrześniu 2001 roku.